Ogólne »

[03 września, 2010 | Dodaj komentarz | Poziom: 0 ]

Koniec wakacji (jak bym miał ;) ). Przez ostatnie dwa miesiące trochę się wydarzyło. Były wybory o których nie zdarzyłem nic napisać. Ale co tu pisać? To, że Komorowski wygrał, czy to, że politykom PiS do tej pory słowa "prezydent" i "Komorowski" nie przechodzą przez gardło zbyt blisko siebie? To samo było ze słowami "premier" i "Tusk" więc powiedzmy, że się przyzwyczaiłem. Zdziwiło mnie może jedno. Pani Jakubiak (z resztą grupy) płacząca w TV z żałoby po zmarłych w katastrofie lotniczej jednak przerwała opłakiwanie kolegów i koleżanek i 4 lipca pod siedzibą telewizji zorganizowali sobie hipisowską potańcówkę. W tym momencie przypomina mi się wypowiedź Pani Jakubiak kiedy krytykowana za zbyt ostentacyjną żałobę (zdjęcia w ławach poselskich itp.) odpowiedziała, że nikt nie wie co mają w sercu i jak "opłakują" śmierć przyjaciół. Tu muszę się z Panią poseł zgodzić. Po hipisowskiej potańcówce wiem jeszcze mniej co mają w sercach.

Później było zamieszanie w sprawie krzyża ... Cóż, garstka ludzi nazywająca się "wolą narodu". Państwo w obawie przed (kościołem | czarnymi | rzydzykomanią) skapitulowało. Niemniej jednak myślę, że obawa była przerośnięta, co pokazały wydarzenia po 3 sierpnia. Znaczna większość obywateli chce jednak przenieść krzyż. A wracając do wydarzeń 3 sierpnia to miałem wrażenie, że ksiądz który przyszedł po krzyż - de-facto przyszedł podnieść na duchu protestujących. Ale może to tylko takie moje wrażenie.
Takie pytanie, może ktoś policzył ile razy kościół ustami wysokich hierarchów wyparł się krzyża? Kiedy kur zapieje? Judasz się powiesił ....

Pobieżnie lecąc przez wydarzenia wakacji dochodzimy do "święta" solidarnościowego. Co by tu o tym mówić najbardziej chce się powiedzieć o słowach prezesa Kaczyńskiego, który mówił: "nie wolno manipulować" i w tej samej wypowiedzi zakłamywał historię. Co jak co, ale punktowanie hipokryzji pisowskiej mnie nie znudzi. W wakacje było kilka okazji, ale nie miałem za wiele czasu pisać. Dziś po wspomnianych wydarzeniach jednak musze napisać. Jak można przeciwstawiać się manipulacji i jednocześnie manipulować w tak perfidny sposób historią zakłamując ją i robić bohatera z kogoś kto odegrał drugorzędną (według niektórych historyków wręcz czwartorzędną) rolę? Wczoraj podobno okazało się, że Henryka Krzywonos nie zatrzymała tramwaju. Ciekawe co jeszcze się okaże. Może w bitwie pod Grunwaldem też dowodził ktoś inny niż nam się powszechnie wydaje. Kto mógł dowodzić skoro odnieśliśmy tak wspaniałe zwycięstwo. To musiał być ON.
Wzburzyła mnie jeszcze jedna sprawa. Również związana ze wspomnianymi wydarzeniami stoczniowymi. Według słów Tadeusza Mazowieckiego po swej wypowiedzi Jarosław Kaczyński podszedł do niego i powiedział, że to nie o niego chodziło, lecz o tego, który nie żyje. W domyśle Bronisława Geremka. Pewnie Geremkowi gdyby żył powiedziałby, że chodziło o Mazowieckiego. Coż za ...... Az brak słów. Zainteresowało mnie jednak coś innego. Jakakolwiek krytyka Lecha Kaczyńskiego jest zbijana przez pisowców słowami, że o zmarłym tylko dobrze. Nie wypada krytykować kogoś kto nie ma szans sie bronić.
A co robi "prezes"? Pisowska hipokryzja przerosła już moje bardzo wysokie wyobrażenie o niej. Myślałem, że trochę ją wyolbrzymiam, ale jednak nie. W rzeczywistości jest jeszcze większa.
Nie wiem tylko w którym momencie przerosła moje wyobrażenia o niej. 4 lipca na hipisowskiej potańcówce zaraz po tym jak od miesięcy płakali z żałoby kiedy ktoś im mówił, że ten żal jest tylko na pokaz, czy pod koniec sierpnia kiedy Jarosław Kaczyński protestował przeciwko manipulacji manipulując historią, a może wtedy kiedy obrażał zmarłego obrażając się na krytykę brata jako bezbronnego po śmierci.

Zapomniałbym nawiązać do tematu tej notki ;) Właśnie trwa pierwsza oficjalna wizyta prezydenta Komorowskiego na zachodzie. Wspomniana Pani Jakubiak zapowiadała w dniu wyborów, że to będzie prezydentura śmieszności, a ja jakoś nie zauważyłem wpadek słownych. Prezydent stanął pod odpowiednią flagą, wszedł w odpowiednie drzwi i nie założył słuchawek na lewą stronę, a przecież mógł ;)
Ok, gdyby miał trochę lepiej skrojony garnitur to byłoby lepiej. Miejmy nadzieję, że ktoś na to zwrócił uwagę i poprawią niedociągnięcie :) Ale ogólnie podsumowując wizytę - nie tupie jak dziecko w piaskownicy, wie że piaskownica jest dla wielu dzieci i zabawa w niej musi być kompromisem między interesami każdego.
Aż mi nie wstyd.

Ogólne »

[28 czerwca, 2010 | 8 komentarzy | Poziom: 0 ]

Wczoraj odbyła się debata. Na szczęście nie była to sucha "paplanina" w formie wywiadu, ale udało się "przemycić" trochę interakcji. Wcześniej komentatorzy ubolewali, że nie będzie pytań wzajemnych, więc jak najbardziej myślę - dobrze, że interakcja zaistniała. Ale po woli.

Co rzuciło mi się w oczy to Jarosław Kaczyński już od samego wejścia był strasznie spięty i wystraszony. Już po powitaniu przez prowadzącą prezenterkę Jarosław Kaczyński nic nie odpowiedział, a za niego zrobił to Bronisław Komorowski: "My również witamy." Tu myślę, że w Kaczyńskim sie już zagotowało, bo zdał sobie sprawę, że trema go zjada i od wstępu walną gafę. Dalej było jeszcze piękniej. Drugie pytanie brzmiało:

Teraz czas na drugie pytanie dotyczące spraw społecznych, panie marszałku, panie premierze, coraz więcej państw europejskich decyduje się na legalizację związków osób tej samej płci, co panowie zrobilibyście w sytuacji, gdyby na biurku prezydenta pojawiła się ustawa przyjęta przez parlament, legalizująca takie związki, dająca osobom będących w tych związkach na przykład możliwość wspólnego rozliczenia się, czy też dziedziczenia, jednocześnie w tej ustawie wyraźnie byłoby zapisane, że te związki to nie są małżeństwa, i że osoby będące w tych związkach nie mają prawa do adopcji dzieci,

Odpowiedź Jarosława Kaczyńskiego:

Więc jeżeli chodzi o to pytanie to konstytucja mówi wyraźnie, że związek małżeński to jest związek kobiety i mężczyzny i różnego rodzaju próby obchodzenia tego nie powinny być przyjmowane, bo to jest po prostu w gruncie rzeczy łamanie prawa.

Jak widać Jarosław Kaczyński nie zrozumiał pytania jakie zostało mu postawione. Hipotetyczna ustawa miała mieć zaznaczone, że owe związki nie byłyby małżeństwami, a prezes odpowiadał o małżeństwach. Ugotowany.

Dalszy ciąg debaty wyglądał już trochę łagodniej. Choć i tu Bronisław Komorowski "rzucał" konkretnymi liczbami, przed którymi Jarosław Kaczyński starał się bronić, ale mu to nie wychodziło.

W podsumowaniu znowu zawrzało. Bronisław Komorowski wyciągnął asa z rękawa, którym była depesza PAP opisująca wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego z czasów gdy był premierem w 2006 roku dla "European voice". Jarosław Kaczyński bronił się, że to nie prawda. Problem jednak jest taki, że we wspomnianym tygodniku jest napisane:

Premier Jarosław Kaczyński uważa, iż należy ukrócić unijne dotacje dla rolników z budżetu UE, chce natomiast, by Unia stała się potęgą militarną

Jeśli nie byłoby to prawdą, to dlaczego ówczesny premier tego nie zdementował? Mało tego - od tego czasu minęły już 4 lata i dementi nie było. To właśnie wypomniał Bronisław Komorowski "obrońcy polskiej wsi". Oczywiście Kaczyński starał się bronić, że to kłamstwo, prawda jest jednak taka, że jeszcze dwa tygodnie temu Jarosław Kaczyński dla Radia Podlasie wypowiadał się na temat utworzenia europejskiej armii. Oto fragment relacji:

Zdaniem kandydata PiS, warunkiem bezpieczeństwa Unii Europejskiej powinna być jej wspólna armia. Armia taka jest warunkiem, żeby Unia stała się supermocarstwem w skali globalnej. Według Kaczyńskiego, unijna armia powinna być porównywalna z amerykańską, choć nie musi być aż tak potężna. "Byłbym bardzo rad, gdyby poszczególne państwa były gotowe na większe poświęcenie, jeżeli chodzi o budowanie tej wspólnej siły" - dodał kandydat PiS podkreślając, że taka Europa musi być sojusznikiem NATO.

A całość tu. Co prawda nie mówił już skąd pieniądze na armię, bo nie wypada w kampanii tego mówić, ale jak widać pomysł ciągle żywy.

Podsumowując tą debatę można byłoby powiedzieć, że na początku Jarosław Kaczyński sam siebie sprowadził do parteru. Pozwolił się okładać, a na końcu Bronisław Komorowski dobił leżącego. Coś w rodzaju słów Janusza Palikota, tylko że on zrobił to w sposób dobitniejszy zapewne z racji występu w programie satyrycznym.

Ogólne »

[05 lutego, 2010 | Dodaj komentarz | Poziom: 0 ]

Ten wpis będzie poniekąd kontynuacją wczorajszego. Po umieszczeniu poprzedniego zobaczyłem oburzenie pani Kempy na słowa pana Nowaka, który w "Kropce nad i" powiedział, że posłanka kłamała. O ile dobrze się orientuję to właśnie tak było. Posłanka KŁAMAŁA. Mówiła, że premier nazwał ową notatkę poufną, podczas gdy Donald Tusk tego nie powiedział. Mało tego, że mówiła coś sprzeczne z prawdą, to jeszcze wmawiała to premierowi. W dodatku w jaki sposób. Po prostu na niego krzyczała, a to nie jest dozwolone nawet w przypadku przepytywania ucznia w szkole, a co dopiero w przesłuchaniu premiera. Ciekaw jestem czy dziś będzie równie zawzięcie atakowała prezesa swojej partii.
Wracając do tematu oburzenia Kempy na Nowaka - o prawdę się oburzyła. Przecież on powiedział PRAWDĘ w odróżnieniu od niej, która wprost kłamała w chamski sposób. W dodatku nie tylko z tym. Została już wcześeniej przyłapana na kłamstwie w sprawie jej wykształcenia, jakoby była prawnikiem, podczas gdy w rzeczywistości jest administratywistką.
Chciałbym jeszcze przytoczyć cytat z wypowiedzi pani Kempy:

To skandal. Ulubionym słowem pana formacji politycznej jest kłamstwo. Pan Nowak powinien mnie przeprosić

Tu się z panią Kempą w pewnym sensie zgodzę. Może nie koniecznie ulubionym słowem, ale dość często posłowie PO muszą wytykać klamstwo posłom opozycji. Jednakże uważam, że znacznie lepiej jest używać słowa "kłamstwo" wytykając je innym, niż być tym któremu wytyka się to kłamstwo. Innymi słowy - lepiej mówic o kłamstwie innych, niż samemu kłamać.
A teraz w stylu klasyka. Tu jest właśnie różnica. Posłowie PO mówią o kłamstwie, a posłowie PiS je wprowadzają w czyn. Tu leży ta podstawowa różnica.

kiedy wychodziłem dziś do pracy, jako wstęp przed przesłuchaniem prezesa Jarosława Kaczyńskiego usłyszałem przypomnienie zeznań Pani Zyty Gilowskiej. Podobno powiedziała ona coś takiego, że w latach 2006-2007 były działania loobingowe w sprawie ustawy hazardowej, ale lobbysci nic nie uzyskali. Ciekaw jestem dlaczego tu nie wytknięto jej kłamstwa. Przecież ustawa nie weszła w życie a to już jest in plus dla lobby hazardowego. Innymi słowy posłanka Gilowska kłamała przed komisją, ale to tak tylko przy okazji przytoczyłem.

Na wesolo, Ogólne, Polityczne »

[10 czerwca, 2009 | 2 komentarze | Poziom: 0 ]

Oj się narobiło. W PiSie piszczy, więc trzeba czymś to przykryć.
Na tapetę trafiła pani Cugier-Kotka. Zagrała w spotach wyborczych. Potem stała się rzekomo celem ataku. Jarosław Kaczyński od razu zrobił z tego aferę polityczną. Jak to w Polsce prześladuje się ludzi o innych poglądach politycznych. Że niby standardy białoruskie do nas wkraczają. Oj się narobiło.
Potem okazało się, że pomiędzy napadem, a wyjawieniem go miało miejsce spotkanie z dziennikarzami. Wtedy pani Kotka użalała się, że dostaje dużo pogróżek nawet śmiercią, a nie wspomniała dziwnym trafem o napadzie, do którego miało dojść kilka dni wcześniej. Następnego dnia już płakała dziennikarzom, że została brutalnie pobita. Podobno kopali ją w kolano, które miała kilka razy operowane. Dziwne, że akurat w kolano, a sama przyznaje, że napastnicy nie wiedzieli o jej problemach z nim. Skąd ona to wie, że nie wiedzieli, a kopali akurat w kolano. Natomiast po kilku godzinach od zajścia podobno zadzwoniła na policję i powiedziała, że wykręcili jej rękę i uderzyli w pośladek. Czyżby wersja dla dziennikarzy była "lekko" podkoloryzowana? Żeby zrobić z siebie męczennicę? Oj nie ładnie pani Kotka ;)
Dziwny jest też sposób tłumaczenia, że w wyniku szoku nie jest w stanie rozpoznać ani opisać napastników, a jednocześnie mówi, że wyglądali na ludzi wykształconych. Ciekawe z czego to wywnioskowała.
Niestety pobicie jest takim przestępstwem, które jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego, więc pani Kotka powinna iść na policję. Zrobiła to podobno wczoraj. Jednak najpierw postanowiła udzielić kilku wywiadów. Potem poszła i powiedziała policjantom, że jest zmęczona ;) Wychodząc jednak poświęciła się dla dobra sprawy i "oddała się" w ręce dziennikarzy ;)
I jak tu spełnić żądania Kaczyńskich, by Schetyna i Czuma zajęli się tą sprawą, skoro sama pokrzywdzona nie chce współpracować, a wręcz utrudnia znalezienie sprawców.
Dziś pani Kotka oświadczyła, że złoży zeznania w policji. Domyślam się, że już nie ma strachu przed składaniem fałszywych zeznań. Pewnie Kurski lub inny pouczył ją, że i tak nie udowodnią jej, że kłamie, więc niech sobie ulży również przed policjantami. ;)
Trzeba jeszcze też powiedzieć, że pani Kotka jest aktorką. Czy dobrą? ;) Nie trzeba mówić. Ta rola ewidentnie ją przerosła. Na koniec może pokażę to. Mlaskanie oczywiście obowiązkowe ;)

Hmmm. W sumie, to podsumowując tę sytuację, może i pan Kaczyński ma rację mówiąc, że pani Cigier-Kotka występowała w ich spotkach ;) Dokładniej to powinienem napisać "spodkach" gdy chodzi o te latające (a nie wyborcze). Pewnie pani Kotka swymi występami aktorskimi umilała Kaczyńskim lot gdy kradli Księżyc. To by się zgadzało. Księżyc wrócił na swoje miejsce. Szkoda ... ehh, szkoda słów ;)

No i udało się przynajmniej w jakimś stopniu przykryć sprawę napięć w PiS? Mogą już sobie powiedzieć: Melduję wykonanie zadania.

Ogólne »

[05 czerwca, 2009 | Dodaj komentarz | Poziom: 0 ]

Dziś obejrzałem filmik:

Dziękuję

Ja co prawda trochę starszy, ale również dziękuję :)

Ekonomia, Ogólne »

[29 maja, 2009 | 13 komentarzy | Poziom: 0 ]

W naszej szarej rzeczywistości, gdzie dwóch takich co kiedyś ukradli Księżyc przeszkadza jednemu, który nie chce by Polska stała się "odludkiem" niczym Księżyc, czasami zdarzają się i pozytywne momenty. Takie na przykład jak dziś przyszedł z GUS, który ogłosił, że Polski PKB w pierwszym kwartale wyniósł 0.4% a w ujęciu rok do roku zyskaliśmy 0.8%. Należy też dodać, że jest to jeden z najlepszych wyników z krajów Unii Europejskiej. Niemcy na przykład mieli odpowiednio: -3.8% i -6.7%, czyli w znacznym stopniu ich gospodarka się uszczupliła. Słowacja: -11.25% i -5.4%. Francja: -1.2% i -3.1%. Czyż to nie piękne dane? Jako jednemu z niewielu państw w EU udało nam się by nasza gospodarka wzrosła. Lepszy był tylko Cypr.
Przypomina mi się sytuacja kiedy Kaczyńscy na jednym ze szczytów wetowali wszystko co się dało by tylko zyskać coś dla nich ważnego. Całe obrady się przedłużały, wszyscy byli poddenerwowani, a ja czułem się jak obywatel kraju w pewnym sensie będącego podrzuconym bękartem, który dopiero co wstąpił do wspólnoty i zaczyna się zachowywać jak by miał syndrom jedynaka. Gdy dziś przeczytałem dane z GUS to poczułem się wręcz przeciwnie. Poczułem się dumny, że jednak nasza Polska potrafi pokazać na co ją stać. Potrafimy jednak nie być tylko bękartem, ale możemy postawić się w pozycji, której inni nam zazdroszczą i stawiają za wzór. Nie chcę tutaj prawić jakiejś gloryfikacji nad rządem Tuska, ale nie da się ukryć, że to on rządzi, to on podejmuje decyzje wbrew Kaczyńskim, którzy chcą rozkazywać Tuskowi co ma robić. Zwłaszcza w ostatnim czasie kiedy wręcz żądają by PO wystąpiła z frakcji EPP w Parlamencie Europejskim. Ja się pytam, kto jest prezesem PO? Tusk, czy Kaczyński? Kto podejmuje decyzję w jakiej frakcji będzie PO? Według moich informacji jest to Tusk, a jako przykład trafności jego decyzji można przytoczyć to o czym pisałem na początku.
Pod gradem krytyki PiSowskiej Tusk podejmował decyzje ekonomiczne takie jakie podejmował. Nie dał się przekonać Kaczyńskim. Teraz widzimy pierwsze efekty tej polityki. Mogę szczerze powiedzieć, że jestem z nich dumny. Nie można poddawać się histerykom, którzy proponują obniżyć podatki i zwiększyć wydatki.

W tym momencie pozwolę sobie też nawiązać do rozmowy jaką stoczyłem w komentarzach pod jednym z moich wcześniejszych wpisów. Tam napisałem, że po prostu widzę, efekty rządu Tuska, a Bartini to wyśmiał. No więc teraz Ci powiem, że trzeba mieć klapki na oczach i być na prawdę zaślepionym tzw. "ideologią kaczyzmu" by tego nie zobaczyć.

Ogólne »

[28 maja, 2009 | 2 komentarze | Poziom: 0 ]

O wspomnianej wojnie pisałem już dwa dni temu. Na stronach Dziennika nadal co dzień pojawia się kilka artykułów wpisujących się w tą walkę. Mam wrażenie jak by to był wynik nakazu odgórnego, że każdy dziennikarz ma napisać artykulik popierający kolegów i mieszający blogerów z błotem.
Dziś między innymi zaprzęgnięto do tego Grzegorza Miecugowa. Znanego i cenionego przeze mnie dziennikarza/publicystę. Problem jednak w tym, że rozmowa była o trollach na forach. Pan Miecugow opowiadał jak to oni go skrzywdzili, a w tle te niecne uczynki złych forumowiczów zostały przypisane blogerom. W ten sposób Dziennik mógł się pochwalić, że po swojej stronie mają wybitną osobę.
Czy aż do takich zagrywek musi posuwać się Dziennik? Dlaczego? Dlatego, że nie mają nic do zarzucenia blogerom? Dla mnie oczywistym jest to, że skapnęli się, że przesadzili ze sprawą Kataryny, a teraz nie chcą przyznać się do błędu.
Jeszcze jedna sprawa. Z nieoczekiwanej strony przyszło jednak wyważone słowo. Mowa o artykule Piotra Zaremby. Z reguły nie za bardzo zgadzam się z tym dziennikarzem. Również teraz nie uniknął mieszania blogerów z forumowiczami, ale jednak jest to jak na razie najbardziej neutralna analiza sytuacji. Potrafił przedstawić argumenty za i przeciw tezom głoszonym przez wcześniej wspomnianych "kolegów" z Dziennika. Po raz pierwszy zostały przytoczone blogi (Rybitzky, Galopujący Major, Marcin Brixen, Foxx, Kataryna), bo do tej pory w walce z blogerami i ich "rzekomo" złymi nawykami przytaczani byli tylko forumowicze. To co robili do tej pory dziennikarze "Dziennika" można zobrazować za pomocą sytuacji, w której twierdziłbym, że najnowszy model super samochodu jest za głośny a jako dowód podsuwał dźwięki odrzutowca. Do takiego typu absurdu posuwali się publicyści "Dziennika" i dlatego z wielkim zdziwieniem przyjąłem tak zrównoważony (na tle pozostałych, bo nie całkowicie) artykuł ze strony Piotra Zaremby.
Podobało mi się również pewnego rodzaju przyznanie do zazdrości blogerom. Czego? Tego, że dziennikarz nie zawsze może pisać to co by chciał. Musi zawsze zwracać uwagę na zdanie naczelnego, na profil pisma w którym pisze oraz na to, że artykuł musi się "sprzedać". Tym samym przyznał się do komercyjności artykułów swych kolegów, jednocześnie zazdroszcząc blogerom tej prawdziwej wolności słowa.
A teraz zastanówmy się nad tym dlaczego blogerzy utrzymali prawdziwą wolność słowa, podczas gdy dziennikarze ją w pewnym sensie stracili. Nie piszą tego co chcą tylko to co inni od nich oczekują. Jak to się stało? Odpowiedź ukrywa się właśnie w anonimowości. Dzięki niej bloger może głosić swe poglądy bez obawy, że poniesie jakieś konsekwencje swych słów w postaci zwolnienia z pracy, napiętnowania w rodzinie lub innych reperkusji. Można tu obawiać się o ten brak odpowiedzialności za słowa. Należy jednak pamiętać to co wspomniałem dwa dni temu. Jeśli ktoś przesadzi ze swymi słowami, to są do tego odpowiednie władze, które potrafią pozbawić blogera anonimowości.
Reasumując czy to takie złe, że część blogerów woli pozostać anonimowa? Jeśli jest to warunek konieczny do utrzymania wolności słowa to dlaczego nie? A dziennikarze niech lepiej zajmą się ujawnianiem innych spraw istotnych dla czytelników (sprawa Piotra Kownackiego i BOŚ; propagowanie wyborów np. poprzez przedstawienie sylwetek kandydatów by zwiększyć frekwencję), a nie danych Kataryny. Jakie znaczenie dla przeciętnego czytelnika ma jej prawdziwe nazwisko? Chyba żadne. Nadal ma poglądy jakie miała i nie zamierza ich zmienić. Nadal przeciętny czytelnik ma takie samo podejście do jej słów. Różnica jednak jest taka, że teraz jej teksty będą przesiane przez sito podobne do tego, przez które przechodzą dziennikarze tracąc prawdziwą wolność słowa. Innymi słowy można by napisać, że Dziennik pozbawił Katarynę wolności słowa jaką się do tej pory cieszyła.

Warto było?

Ogólne »

[26 maja, 2009 | Dodaj komentarz | Poziom: 0 ]

Od "wybuchu" sprawy Kataryny już trochę czasu minęło. Co prawda "Dziennik" nie ujawnił jej imienia i nazwiska, ale dane pozwalające powyższe dane personalne poznać już ujawnił. Rozpętała się burza na temat anonimowości w sieci. Dziennikarze "Dziennika" stanęli po stronie swoich kolegów i powstało wiele artykułów mieszających internautów z błotem. Jako najważniejszy zarzut wyciągany jest niski poziom komentarzy na forach i te właśnie są podciągane pod sposób pisania internautów czyli również blogerów. Jeśli dziennikarz nie potrafi rozróżnić kogoś kto pisze bloga od kogoś kto chamsko komentuje na forach, to niech lepiej nie pisze nic.
Dziś przeczytałem list otwarty do obrońców Kataryny autorstwa Roberta Krasowskiego. Ja nim jestem tylko w pewnym stopniu, ale irytuje mnie nieznajomość wyżej opisanej różnicy. List jest dość obszerny, a jedyny wniosek jaki się nasuwa po jego przeczytaniu jest taki, że każdy bloger jest chamski a jako dowód wyciągane są komentarze na forach. To tak jak ja bym twierdził, że każdy dziennikarz to konfident i sprzedawczyk, a jako dowód przytaczał Leszka Maleszkę (TW Ketman). Czy to jest uczciwe? Jasne, że nie, ale takie właśnie argumenty wytacza w swym liście Robert Krasowski.
Mam jeszcze coś do powiedzenia panu Krasowskiemu. Pisząc ten list zszedł pan do poziomu "Lucusiów" i "pluszowych misiów" z forów o których pan pisze, znajdując się tym samym poniżej poziomu większości blogerów.
Natomiast jeśli chodzi anonimowość lub podpisywanie się własnym nazwiskiem pod tym co się napisało, to swego czasu bardzo mnie irytowało, właśnie to, że w dzienniku pod większością artykułów (przynajmniej internetowych) nie było autora. Dziś zwróciłem na to uwagę ponownie i muszę przyznać, że jest już trochę lepiej, ale też nie do końca. Nadal zdarzają się artykuły podpisane "mg" lub "TOKU". Nie mówię już o czymś takim jak "Przegląd Sportowy" bez podania dziennikarza "Dziennika" który to przytoczył. Czy te "mg" lub "TOKU" to nazwiska dziennikarzy??!! Niech mi pan Krasowski odpowie.
Jeśli natomiast chodzi o moje własne zdanie na temat podpisywania się imieniem i nazwiskiem na blogach, to jestem przeciwny wymuszaniu tego. Nie każdy ma tą wygodę by mógł to zrobić. Co jeśli jest się pracownikiem instytucji i ma się odmienne zdanie od prezesa. Najlepiej na przykładzie. Jeśli pracowałbym w kancelarii prezydenta, na korytarzu miałbym okazje usłyszeć wiele rzeczy. To mogłoby mi ukazać prawdziwą sytuację i osobę prezydenta. Gdybym podpisał się pod krytyką własnym imieniem i nazwiskiem od razu wyleciałbym z pracy. A przecież rodzinę trzeba utrzymać. Oczywiście mówię tu o hipotetycznej sytuacji, ale wielu blogerów jest w takiej lub podobnej sytuacji. Czy to znaczy, że te osoby nie mogą pisać lub ich głos jest mniej wart? Wręcz przeciwnie, skoro mają dostęp do informacji dla większości niedostępne to właśnie powinni to opisywać!
Jeśli natomiast jakiś bloger złamie prawo ujawniając "anonimowo" jakąś tajemnicę państwową lub w jakikolwiek inny sposób, to jest policja i inne służby, które w takiej sytuacji mogą wkroczyć i dla nich nikt nie jest anonimowy. Przecież ta tzw. anonimowość to tylko kwestia tego kto szuka. Jeśli ktoś nadużyje anonimowości, to wnet ją traci, bo do akcji wkraczają służby dla których ta osoba nie jest anonimowa.
Kolejna sprawa jest taka, że dla dziennikarza, jego praca polega na ujawnianiu skandali itp. i musi to robić by pracować. Natomiast dla blogera jest to zajęcie drugorzędne jeśli nie dalej w tle. Nie robi tego dla pieniędzy by utrzymać rodzinę, ale z zupełnie innych powodów. Dziennikarz pracuje i musi się trzymać reguł tej pracy. Bloger pisze dla przyjemności, nie ma z tego pieniędzy. Nie jest to etat. Więc dlaczego ma się trzymać sztywno reguł dziennikarstwa? Poza tym dziennikarze mają tą przewagę, że mają za sobą redakcję podczas gdy bloger jest pozostawiony sam sobie, więc dlaczego musi pisać pod własnym nazwiskiem? Jeśli dziennikarz przesadzi, staje za nim redakcja i ma pomoc w walce, a jeśli zrobi to bloger - zostaje sam i wszyscy go mieszają z błotem. To samo teraz dziennikarze "Dziennika" robią z Kataryną.

Podsumowując, myślę że wojna jaką dziennikarze wytoczyli internautom jest bezsensowna i dziennikarze na starcie stanęli na straconej pozycji. Próbując usprawiedliwić ujawnienie danych Kataryny brną w to coraz dalej i coraz bardziej absurdalnych argumentów używają.

Ogólne »

[12 maja, 2009 | 3 komentarze | Poziom: 0 ]

;)
Ku "uciesze" niektórych ;)

O swoich poglądach na tematy kościoła pisałem już chyba wielokrotnie. Dziś aby nie było, że tylko politycznie - napiszę trochę o tych właśnie poglądach. Skłoniło mnie do tego pewne kazanie jakie wygłosił ksiądz na mszy w ostatnią niedzielę. Tak, byłem na mszy, czasami mi się zdarza z dziewczyną iść. A wracając do kazania, które de-facto nie było kazaniem, lecz odczytaniem "Komunikatu Rady Stałej i biskupów diecezjalnych z Jasnej Góry".
Takie komunikaty zastępujące kazanie czasami się zdarzają i "OK", ale w tym było coś co trzeba (według mnie) uwypuklić. Mianowicie padły tam słowa:

Rada Stała i biskupi diecezjalni zapoznali się ze stanem prac nad specjalnym dokumentem Episkopatu Polski na temat walki z ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Jego publikacja przewidziana jest na 2010 rok. Natomiast już teraz, gdy kryzys gospodarczy dotyka w naszej Ojczyźnie setek tysięcy ludzi, biskupi modlą się i zachęcają do modlitwy w intencji bezrobotnych oraz zagrożonych utratą pracy. Modlą się także za sprawujących władzę w Polsce i decydujących o losach zakładów pracy, by w swoich decyzjach troszczyli się o dobro polskich obywateli i całych rodzin.

Niektórzy pewnie już wiedzą do czego dążę. Zacytowany fragment "mówi" nam, że kościół katolicki w Polsce troszczy się o wiernych i postanowił zareagować na kryzys gospodarczy. Tempo ich reakcji jest wręcz oszałamiające. Już zapoznali się ze stanem prac nad dokumentem Episkopatu Polski. Publikacja dokumentu przewidziana jest już na 2010 rok (rok w którym większość ekonomistów przewiduje zakończenie kryzysu). Ciekawe kiedy wprowadzenie w życie. Ok, było trochę ironii. Wbrew pozorom kościół nie czeka z założonymi rękoma na publikacje dokumentu. Już teraz zaczął działać. Mamy na to dowód w kolejnej części cytatu. Biskupi już teraz MODLĄ SIĘ. Cóż za akcja. Tak szybko takie zdecydowane kroki.

Ogólne »

[17 lipca, 2008 | 5 komentarzy | Poziom: 0 ]

Ku uciesze jednym, niezadowoleniu drugim - wróciłem.

Dlaczego? Trochę wolnego czasu, kilka wydarzeń do skomentowania, no i na koniec coś jeszcze, ale to "na koniec".
Jakie wydarzenia mam na myśli? No cóż, nie ma to jak cieszyć się z czyjejś śmierci. Tak, wyglada na to, że rodzina RM łamie kolejne bariery. Tutaj można przeczytać artykuł z dziennika o pewnym transparencie. Cały świat uważa tragicznie zmarłego Bronisława Geremka za wielką osobę, nawet w Polsce przeciwnicy polityczni przyznają się do wielkiego szacunku jakim dażą tę postać, ale oczywiście nie otoczenie Rydzyka.
Ktoś wspominał o wrogości mediów?
Nawet brak słów na takich ludzi.

O czymś jeszcze miałem powiedzieć :) Jakieś pół roku temu, kiedy pisywałem tu regularnie codzień - zarejestrowałem tą stronę na linklift. Jakoś nie mogła przejść weryfikacji, a mi jakoś na tym nie zależalo, więc zostawiłem sprawę. Wczoraj przed pracą przeglądam pocztę i co się okazuje? Ta strona została zaakceptowana i dodana do katalogu :) Mają chłopaki (i zapewne dziewczyny) tempo :).

P.S. Tak, od jakiegoś czasu pracuję :) Nie będę się rozpisywał gdzie, czym się zajmuję, ważne, że mi się podoba i mam nadzieję, że trochę tam zabawię ;)

Ogólne »

[05 marca, 2008 | Dodaj komentarz | Poziom: 0 ]

Zacząłem się ostatnio zastanawiać czy rozpisano jakiś konkurs na zawstydzenie Polski? Kto najbardziej zawstydzi i upokorzy Polaków ten zgarnie najlepszą nagrodę?

Dwie wczorajsze informacje:
W Anglii jeden z polaków został przyłapany w pracy na masturbowaniu się odkurzaczem. To by było jeszcze za słabe by wygrać konkurs. Ów człek tłumaczył się podobno, że w Polsce to normalne. No no, to Wy się musicie dobrze maskować, skoro do mnie nigdy takie wieści nie dotarły, a każdy to robi ;)
Najwyraźniej o konkurencji i wysoko postawionej poprzeczce usłyszał Andrzej Lepper, który w ostatnich dniach miał "okazję" być zagranicznym obserwatorem wyborów w Rosji.
Jak zrecenzował ów objaw rosyjskiej demokracji?

  • "Wybory w Rosji były zgodne z tamtejszą ordynacją, która jest demokratyczna"
  • "W Polsce rażąco narusza się dostęp do mediów W Polsce są rażące naruszenia w dostępie do mediów podczas kampanii wyborczej i po jej zakończeniu też. Od wyborów ani razu nie byłem w mediach publicznych"
  • W ramach komentarza dotyczącego rozpędzenia opozycyjnych demonstrantów w Moskwie, Lepper dodał, że w Polsce do demonstrantów strzela się gumowymi kulami.

No tak, rzeczywiście, Rosja ze 104% frekwencją to wzór demokracji, a w Polsce - ciemnogród, w którym o demokracji nikt nie słyszał.

Ogólne »

[03 marca, 2008 | 2 komentarze | Poziom: 0 ]

Dziś kolejny filmik z Youtube'a. To jest lepsze niż rozwodzenie się nad tym, że kolejny polityk PiS wyłudził prawie 140 tyś. złotych w poprzedniej kadencji. Nie będę o tym nawet wspominał ;) EDIT: Jeśli się nie mylę to jest to ten sam pan, który załatwiał prywatyzację bydgoskiego szpitala dokładnie wtedy kiedy PiS krzyczał na PO, że nie pozwolą im sprywatyzować ani jednego szpitala. /EDIT
Podziwiam pilota tego samolotu. A swoją drogą to niezła musiała panować atmosfera na pokładzie w momencie podchodzenia do lądowania.

Ogólne »

[27 lutego, 2008 | 7 komentarzy | Poziom: 0 ]

Tylko jedno:

Ogólne »

[12 lutego, 2008 | Dodaj komentarz | Poziom: 0 ]

Kilka dni temu media donosiły, że z okazji 40 rocznicy powstania piosenki "Across the Universe" zespołu The Beatles, w kosmos zostanie "wysłana" owa piosenka. Dziś te same media donoszą o wypowiedziach innych naukowców (nie tych, którzy wysyłali).
Wypowiedzi te odnoszą się do ewentualnego zagrożenia dla ludzkości, jeśli jacyś kosmici odbiorą naszą przesyłkę i niekoniecznie dobrze ją zinterpretują. Jak tłumaczą owi naukowcy - obca rasa może potraktować to jako wypowiedzenie wojny, a jej możliwości techniczne mogą znacząco przewyższać nasze zdolności obronne.
Jakie więc były tytuły w dzisiejszych mediach?
"Wojna z obcymi przez czwórkę z Liverpoolu"
Ja rozumiem po części dziennikarzy, którzy dążą do tego by mieli jak najbardziej poczytne artykuły, a sposobem na to jest tytuł. Ale czy to nie przesada? Myślę, że wielu dziennikarzy powinno się zastanowić jaka jest ich rola w społeczeństwie, czy mają informować o faktach, czy za wszelką cenę zrobić sensację z niczego. Kilka dni temu pisałem o rozpędzeniu się dziennikarzy w zaglądaniu do rachunków polityków. Dziś podobnie ustosunkowała się pani Monika Olejnik, która jest bardzo dobrą dziennikarką, a jej sława nie wynika z szukania sensacji za wszelką cenę. Jak więc widać można być wielkim dziennikarzem bez robienia przesadnej sensacji z każdego zdania.
Jeśli "dziennikarze" pójdą dalej obecnym tropem - niedługo będziemy czytać, że Pan Kowalski spał o 10 minut dłużej niż zwykle i będziemy mieli sensację, bo z tego powodu wyniknie wojna międzygalaktyczna.

Ogólne »

[03 lutego, 2008 | 23 komentarze | Poziom: 0 ]

Zainspirowany testem tu postanowiłem zrobić analogiczny test na swoim łączu. Mieszkam w akademiku UMK w Toruniu. Oto wynik:

Później zrobię jeszcze nocny test. Ciekawe ile wyjdzie :)

Few hours later ;)

Różnica niezbyt wielka. Ale UP lepszy.

Ogólne »

[22 stycznia, 2008 | 5 komentarzy | Poziom: 0 ]

Dziś będą nawet dwie notki, bo wydarzyło się coś co wymaga opisania. Nie będzie to komentarz do wydarzeń politycznych, choć lekko obecną sytuację zahaczę. Mianowicie:

Koleżanka (zachowam jej anonimowość) miała bóle brzucha. Kobiece sprawy, ale za każdym razem były to bardzo silne bóle (z tego co mi wiadomo). Obecnie jest sesja, dochodzi stres więc i bóle się pogorszyły. Dziś wraz z jej współlokatorkami namówiliśmy ją na wizytę na pogotowiu. Zaproponowałem, że pojadę tam z nią. Pojechaliśmy więc. Szpital Miejski w Toruniu im. Mikołaja Kopernika. Wchodzimy. Pusto. Rejestracja pusta. Można by ich okraść i by nie wiedzieli kiedy. Znaleźliśmy w kącie blatu mały przycisk z dzwoneczkiem przywołującym pielęgniarkę. Dzwonimy. Dzwonimy.

Dzwoniiiiiiiiiiiimy.

Po kilku minutach zjawia się biała osoba. Koleżanka mówi jaka jest sytuacja, że chciałaby żeby ją lekarz zbadał, może przepisał jakieś specjalne leki. Biała dama mówi nam, ze dziś nie mają dyżuru, nie ma lekarza internisty. Dodam, że w szpitalu jest oddział internistyczny, ale internisty o godzinie 19:00 nie ma. Była "miła" i podała nam numer do szpitala który pełni dziś dyżur.

Koleżanka dzwoni. Całą rozmowę można zastąpić jednym zdaniem wypowiedzianym przez osobę z drugiej strony linii telefonicznej. "Skarbeńku, a co Ci lekarz pomoże? Kup w aptece pyralginum i będzie dobrze."

Po rozmowie doszliśmy z koleżanką do wniosku, że rzeczywiście. Po co my się kręcimy po pogotowiach? Po co odciągamy biedne Białe Damy od towarzystwa na tyłach rejestracji? Po co niepokoimy telefonicznie biedną panią w innym szpitalu? Przecież lekarz nam nie pomoże!!! Zapomnieliśmy o tym. Lekarze przecież nie są od walki o zdrowie lub życie ludzi. Lekarze są od walki o podwyżki!!! Jak mogliśmy o tym zapomnieć?

Niech mi jeszcze któryś skurwysyn powie prosto w oczy, że chce podwyżkę.
Dostanie odpowiedź prosto między oczy.

P.S. Niedaleko szpitala, w którym byliśmy, znajduje się klinika weterynaryjna. Bywałem tam kiedyś z moim kotem. Zapewniam, ze kot miał opiekę medyczną na wyższym poziomie niż dziś koleżanka na pogotowiu.

Na wesolo, Ogólne »

[22 stycznia, 2008 | Dodaj komentarz | Poziom: 0 ]

Przed chwilą obejrzałem pewien filmik. Może jest już stary, nie wiem. Ja go widziałem przed chwilą pierwszy raz i oglądałem z otwartymi ustami. Dzieciak mnie zaszokował :) Kto nie widział polecam, a kto widział niech obejrzy jeszcze raz. Polecam.

Kilka jest filmików z tym dzieciakiem. "Tańczy" również jego brat. Jak dla mnie to dzieciak jest dobry i należy mu się podziw :)
P.S. Jeśli ktoś zna muzykę z podkładu i jest w stanie powiedzieć mi kto jest autorem to będę wdzięczny. :)

Ogólne »

[15 stycznia, 2008 | 47 komentarzy | Poziom: 0 ]

Dziś Watykan zapowiedział wycofanie wizyty papieża na rozpoczęciu roku akademickiego na Uniwersytecie La Sapienza. Dlaczego wycofali? Domagali się tego profesorowie oraz studenci. Dlaczego profesorowie oraz studenci byli przeciwni wizycie papieża na uczelni? Ponieważ oczekiwali, że papież potępi swych poprzedników za szykanowanie m.in. Galileusza, ale również za wszelkie prześladowania jakie były czynione w stosunku do ludzi nauki. Jeśli ktoś nie wie, należy wspomnieć o tym, że wielu ludzi zginęło spalonych na stosie tylko dlatego, że coś odkryli. Jedna z najsłynniejszych spraw dotyczyła właśnie Galileusza, który znalazł dowody obserwacyjne, z których wynikało, że Ziemia nie jest pępkiem świata, a skoro tak, to Papież nie jest najważniejszą osobą na świecie. Oczywiście z tym się Kościół nie mógł zgodzić. Galileusza od spalenia na stosie uratował jedynie fakt, że wśród ludzi papieża miał przyjaciela, który pomógł odkrywcy. Zamiast śmierci dostał dożywotni areszt domowy i w ostateczności musiał wyrzec się swych odkryć.

Skoro obecnie papież nie chce potępić swych poprzedników za takie czyny, znaczy że je popiera. W dobie, kiedy Kościół przekonuje aby ludzie się godzili, aby panował światowy pokój, papież staje po stronie Inkwizycji i czynów jakie wówczas miały miejsce. Z morderstwami włącznie. Inaczej nie można tych śmierci nazwać jak wręcz morderstwami.

Nie chcę aby ten wpis został odebrany jako antykatolicki lub coś w tym stylu. Ja jestem katolikiem, ale swojego Boga noszę w sercu, nie zamykam go w kościele, gdzie miałbym do niego dostęp po wrzuceniu czegoś na tacę, opłaceniu chrztu, komunii św., bierzmowania, ślubu i pogrzebu. Należy odróżnić wiarę w Boga od wiary w Instytucję Kościelną. Otóż ta druga to nic innego jak biznes dla wielu osób. O Tadeuszu Rydzyku nie wspominam. On się tu najbardziej rzuca w oczy, ale nie jest jedynym. Bo przecież dlaczego do tej pory nie został usunięty? Właśnie dlatego, że Ci nad nim są tacy sami jak on. Dla kasy zrobią wszystko. Podejrzewam, że nawet pakt z Szatanem by ich skusił. Wystarczy podać cenę.
Jeszcze jedno. Celowo wcześniej nie napisałem o. Tadeusz Rydzyk, lecz wprost imię i nazwisko. Dla mnie nie jest on żadnym ojcem, duchownym lub kimkolwiek. To po prostu biznesmen, który z wiary w Kościół zrobił niezły biznes. A co do określania tego człowieka, to może jeszcze przyjdą czasy kiedy będzie się pisało: Tadeusz R. ;) Ok, to tak na żarty. Tymczasem żegnam z nastawieniem na przemyślenia w co wierzymy? W Boga, czy w Instytucję Kościelną, bo to dwie różne sprawy.

Ogólne »

[06 stycznia, 2008 | Dodaj komentarz | Poziom: 0 ]

Jak to miło, siedząc w naszych polskich czerech kątach, czasami poczytać, że poza granicami naszej Polski znajdują się ludzie o silniejszych skłonnościach do nielogicznych zachowań. Wcale nie są to Polacy na emigracji, ale na przykład Włosi.
Otóż zapełnione zostały wszystkie wysypiska śmieci w pobliżu Neapolu i firmy porządkujące miasto nie mają gdzie wywozić śmieci. Mieszkańcy nie zgadzają się na budowe nowego wysypiska, więc śmieci leżą na ulicy. Innymi słowy: nie chcą wysypiska śmieci w pobliżu miasta, wolą na ulicach :)
Jak to często bywa u ludzi tego typu, to jeszcze nie koniec. Była propozycja zbudowania spalarni śmieci na jednym z wysypisk. Oczywiście Ci ludzie się nie zgodzili, bo jak twierdzą to by im zanieczyściło powietrze. Co więc robią? Palą śmieci na ulicach :) Oczywiście bez przestrzegania żadnych procedur. Według nich spalarnia poza miastem, gdzie śmieci byłyby utulizowane w kontrolowany i bezpieczny sposób jest niezdrowa, natomiast palące się bez żadnej kontroli śmieci na ulicach to samo zdrowie.

Jak to miło czasami poczytać o absurdach za granicą.

Ogólne »

[22 listopada, 2007 | 3 komentarze | Poziom: 0 ]

Jak sie okazuje, ZAIKS, ktory ma za zadanie bronic praw autorow, niekoniecznie ich broni. Wrecz dziala wbrew ich woli. Jak donosi dziennik internautow. ZAIKS doczepil sie do pracownika, ktory na korytarzu osrodka kolonijnego odtwarzal muzyke udostepniona na licencji CC-BY. Licencja ta w skrocie mowiac pozwala na darmowe korzystanie z utworow pod warunkiem, ze znajdzie sie informacja o autorze. Ow pracownik na korytarzu wywiesil kartke z wymaganymi informacjami. Jednakze ZAIKSowi to nie wystarczylo. Domagali sie oplaty za publiczne odtwarzanie utworow, tak na wszelki wypadek, gdyby autor zechcial zmienic zdanie co do licencji na jakiej udostepnia utwory. Po prostu pazernosc ZAIKSu nie zna granic. A do calosci artykulu odsylam na strony dziennika: Caly artykul.